spoleNiestety, trzeba również wspomnieć o pewnym utopijnym myśleniu, jakie przejawiają zwolennicy koncepcji kapitału społecznego. Postrzega się go bowiem jako „zbawienny” czynnik, mający wpływ na budowę tzw. społeczeństwa obywatelskiego. W praktyce jednak dochodzimy do błędnego koła-jeśli brakuje zaufania w danej społeczności, to na dobrą sprawę każda próba wysunięcia inicjatywy oddolnej zostanie zignorowana. Natomiast próba działania na rzecz wspólnoty(bez oczekiwania jakiejkolwiek gratyfikacji) zostanie odebrana jako wyraz naiwności i głupoty oraz wyeksploatowana do granic możliwości, co w efekcie doprowadzi do zniechęcenia osoby inicjującej altruistyczne podejście. Zasadniczo nie odbiega to od polskich realiów. Warto przypomnieć sobie bezkarne dewastacje mienia publicznego (jak choćby będące prawdziwą zmorą dla użytkowników komunikacji miejskiej zrywane rozkłady jazdy), przy których ludzie nie reagują „żeby im się nie dostało”. Różnego rodzaju inicjatywy lokalne powstają co prawda, ale nie są raczej czymś częstym.