tlumProblem zaczyna się, kiedy mamy do czynienia z większymi grupami-tak naprawdę już w gronie klasowym (a więc od 20 do 30-osobowej grupie). Nie ma bowiem możliwości, aby istniał tak duży stopień zażyłości i zaufania w relacjach między ludźmi tworzącymi takie grupy, z jakim możemy się spotkać w rodzinach czy też kręgach sąsiedzkich czy w małych osiedlach. Rzecz jasna takie grupy również muszą w jakiś sposób funkcjonować. Pewne rozwiązania prawne, regulujące podstawę interakcji w takich zbiorowościach, nie są wystarczające-opisują pewne minimum gwarantujące obywatelom rozsądny(przynajmniej w założeniach) zakres bezpieczeństwa i możliwość unikania szkodliwych skutków pewnych konfliktów. Jest to jednak stanowczo za mało. Opierając się na własnych doświadczeniach, większość czytelników zapewne zgodzi się z tezą, iż niezbędne w każdej większej zbiorowości okazuje się wypracowanie pewnych nieformalnych zasad, regulujących wspólne pożycie społeczne. Jest to rzecz jasna coraz trudniejsze wraz ze zwiększaniem się zakresu danej grupy-czy to w kategorii liczebności jej członków, czy też terytorialnej „rozpiętości”.